Przyjaciel Dół, bywa ze mną częściej niż żel do włosów...
Wiedziałem od dawna, że jestem podły, arogancki, egoistyczny i zły w każdym tego słowa znaczeniu. Zdawałem sobie sprawę z tego, że moje poczucie humoru jest żenujące i obraźliwe. Że mam problem ze swoim attitude (z ang. "podejście", "stosunek").
Dziś, ktoś kogo znam zaledwie kilka dni (nowy współpracownik), przyznał, że tak go wkurzyłem, że po miesiącu niepalenia papierosów musiał wrócić do nałogu. Problem tkwi jednak w tym, że powiedziałem, iż "wyrwę mu nogi z dupy jeśli urżnie sobie palucha" mając w intencji ochronę go przed niechybnym skaleczeniem, patrząc jak kroi chleb. Po kilku godzinach stwierdził, że nie powinienem tak zwracać się do osoby, którą dopiero co poznałem. Cóż... ma rację. Jakiekolwiek przyświecały mi intencje, nie każdy wie, że taki mam po prostu zryty beret... Przeprosiłem, wybaczył, ale ta sytuacja dała mi do myślenia.
Zraniłem całe mnóstwo osób swoimi bezmyślnymi uwagami, wypowiedzianymi na głos myślami. Wydawało mi się, że utrzymuję to w konwencji żartu, nie mając pojęcia, że nie każdy musi je zrozumieć tak jak ja. Stałem się równie głupim osłem jak ci, którzy ranili mnie w dzieciństwie... Dochodzę do wniosku, że w moim życiu brakuje wzorców do naśladowania. Zawsze zarzekałem się, by nie być jak ojciec, jak matka, jak znajomi, jak wrogowie, jak on, ona, oni. A jednocześnie starałem się dopasować do kogoś, przynależeć do jakiegokolwiek towarzystwa, by nie czuć ogłuszającej samotności.
I stałem się snobem.
Nie radzę sobie z tym. Nie wiem, czy moje pragnienie niesienia pomocy innym, współczucie dla tych, którym dzieje się źle, bezustanne stawianie się po każdej ze stron konfliktu, aby go załagodzić..., nie wiem czy to jest prawdziwe, czy tylko wymysł mojej wyobraźni, chęci, których nigdy nie mam zamiar wprowadzić w czyn. Mam wrażenie, że pragnienie bycia dobrym wynika tylko z jakiegoś chorego egoizmu, próby "przefarbowania się" w oczach innych. W moich oczach bowiem widać tylko zło...
This entry was posted on Tuesday, February 17, 2009 and is filed under
o sobie sam...
. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.
