Wyrwane z pracy sekundy
Friday, March 26, 2010 | Author: rafi
Zaskoczony jestem dniem dzisiejszym. Wszystko szło źle. Katastrofalnie aż. Od samego rana. I z niezromumiałych dla mnie powodów w całej tej rębance (o której później) zapragnąłem sekundy, wydłużającej się w minuty co prawda, ale tylko sekundy na kontakt ze światem zewnętrznym. Zamarzyła mi się chwila dla zaniedbanych przeze mnie przyjaciół, moment na rzeczy rozpoczęte i pozostawione na pastwę niszczącego je czasu... I wszystko to za późno, za krótko, bez sensu, bo za chwilę znów nastąpi przerwa, zapomnienie, kurz i roztocza...
A wszystko to dlatego, że jestem pracoholikiem. Właśnie sobie to uzmysławiam i staram się do tego przyznać. I jak chyba każdy "holik" uważam to za coś dobrego i żadna interwencja nie jest niezbędna. Po prostu lubię pracować. Jako osoba, u której profesjonalnie stwierdzono dawno, dawno temu tendencję do samokrytycyzmu i dość poprawnej oceny przyczyn i skutków własnych poczynań, zdaję sobie sprawę, że choć "praca wzbogaca", to przekłada się głownie na wzbogacanie materialne, bowiem w pozostałych sferach życia przynosi, w moim przypadku, tylko same straty. Tracę rodzinę, przyjaciół, zdrowie i kontakt z rzeczywistością. A że o pieniądze też nie dbam, więc uwielbiana przeze mnie praca po prostu mnie rujnuje. No właśnie. Przyczynę mojego zachowania znam, codziennie można zaobserwować efekty, skutki są oczywiste. No i? No to, że jedyne czego chcę, to być jeszcze lepszy. Pomimo, że nie ma to sensu, bo pracuję tylko w cholernej kawiarni, którą szef ma totalnie w dupie i muszę go popychać by się nią interesował. Grrrr!!!
Od dwóch miesięcy mam prawdziwą rzeźnię. Poker w pracy, zmiana mieszkania, napięte stosunki rodzinne, kurzem zachodząca książka z numerami telefonów do przyjaciół i znajomych. Tak zwane chwile wolne poświęcam na krótkie refleksje nad samym sobą i... niekończące się tworzenie strony internetowej knajpy, w której pracuję, czyli w chwili wolnej też pracuję. Wszyskim obiecuję, że zadzwonię i zapominam. W komórze dwa najczęściej wybierane telefony - dom i praca. Najczęściej wybierane i w sumie jedyne wybierane numery. A w pracy... Temat rzeka. Biję się z myślami czy mam być dobrym czy złym gliną. Koniec końców wychodzę nijaki z ukierunkowaniem na bezlitosnego chu...
Jutro się przeprowadzam (oby!) i o kto zgadnie o czym myślę?
O tym, żeby nie spóźnić się do pracy...
|