Szansa z nożem w dłoni
Saturday, April 18, 2009 | Author: rafi
No tak. Oczywiście. Tak było zawsze, jest i będzie. Jak już jakaś okazja się pojawi, to za nią stoi stado haczyków, kruczków i innych chytrych żyjątek.
Człowiek myśli, że to już czas się położyć, zrelaksować tak mocno, by zapomnieć o oddychaniu, a tu łapa jakiejś tak zwanej nadziei wyrywa go z marazmu.
Jakiś taki dziwny ten rok, heh, niemal już jego połowa. Mianowicie na rynkach światowych Krycha (czyt. kryzys) rozwaliła się jak na salonowej kanapie, przez co ulubioną rozrywką staje się skok bungee, tyle, że bez liny. U mnie osobiście miłość kwitnie, pracodawcy przebijają się ofertami byle mnie na swoją stronę przeciągnąć (choć nie zaryzykowałbym stwierdzenia, że zaszaleli z tymi propozycjami), a już nie tak świeży kumpel z roboty powoli zmienia moje nastawienie do życia. Taka mała wiosna... Choć jak tak rzucić okiem, to w tle tych wybuchających kwiatami drzew, niemal seledynowej odcieni traw i skrzeczącym ptactwie, nawet "Pasażer" zespołu Coma wydaje się wesolutką pioseneczką. Więc może to ta pora roku?

Tak więc, nadejszla (cytując Pawlaka) - Szansa. Wesoła, świeża, pełna życia i chęci do zmian, z tysiącem obietnic, nadziei. Mogę lepiej wyglądać, czerpać radość z istnienia, marzyć, pragnąć, czynić. I latać mógłbym zapewne, gdybym nie musiał przez to całe szczęście przeciskać się niezwykle cieniutką ścieżynką, kroczyć po niezmiernie wątłej nitce. Nieuważny krok, nieodpowiednie słowo, niewłaściwe spojrzenie i wszystko ląduje w zakładce Przeszłość. Strasznie to wszystko delikatne, kruche i ulotne. W chwili obecnej nie wiem czy udaję czy jestem sobą. Granice się pozacierały, nie wiem co jest dobre a co złe, co wypływa z mojego sentymentalnego serca, a co z pragmatycznego rozumu... I jedna, głupia kropka nad i, może wszystko zmienić.
I dylemat - być ostrożnym i czekać aż wbije mi nóż w plecy (destrukcja przez autosugestię) czy bezmyślnie chwytać chwilę (destrukcja przez bezmózgowie)?

Niemniej dzięki, że jesteś. Codziennie dajesz mi powody do zastanowienia się nad sobą, w ogóle sprawiasz, że myślę (!), sprawiasz, że widzę nadzieję... A to wiele dla mnie znaczy...
|