Bo jesteśmy normalni
Monday, July 20, 2009 | Author: rafi
No i wróciło wszystko do normy. Jeśli cokolwiek "normą" nazwać można, bo przecież dla jednych norma jest nienormalnością dla innych. W każdym bądź razie odchylenia od mojej osobistej normy zanikły wraz z wyjazdem Ślonskiej Kluchy. Ech, co to za czasy były! Inksze takie. Jo żech wtedy był synek, oj byłżech, był... Ale co tam, nie będę udawał, że ślonski znom, bo ciacanym mamlasem w ancugach jo żech...
Ale w hołdzie i w podzięce za wspaniałe dni skladam kawałek sztuki:

Loto, tyro Pan Hilary, do dekla mu piere,
bo kaś ten boroczek stary, posioł swoje brely .
Szuko w galotach, kabot obmacuje
przewróciył szczewiki, psinco znejduje.
Bajzel w szranku i w bifyju
a już leci do antryju.
„ Kurde”- woło- „ kurde bele”
ktoś mi rąbnął moje brely .
Przewraco leżanka i pod nią filuje,
borok se wnerwił, gnatów już nie czuje .
Szuko w kafloku, kopie w kredensie,
glaca spocono, cały se trzynsie.
Diabelskie berle na amym kajś wcięło,
za oknym już downo blank se ściemnieło.
Naroz do zdzadła zaglsdo Hilary,
aż mu po puklu przefiurgły ciary.
Patrzi na kichol, po łebie se puko,
bo znejdły se brely, ty co ich tak szukoł.
Czy to nie ma gańba, no powiedzcie sami,
mieć brely na nosie, a szukać pod ryczkami?

Mom nadzieja, że wrócisz :)
|
This entry was posted on Monday, July 20, 2009 and is filed under . You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.